piątek, 18.05.2012 r.
40 lat temu trwała przerwa w odbudowie Kopalni Zabytkowej w Tarnowskich Górach. Była spowodowana tragicznym wypadkiem, podczas którego zginął inż. Franciszek Garus. Na odcinku pomiędzy szybami „Anioł” i „Żmija” wdarła się kurzawka.
Budowa Kopalni Zabytkowej ciągle napotykała na jakieś przeciwności. Pierwsze pomysły na udostępnienie dla turystów wyrobisk, gdzie kilka wieków gwarkowie wydobywali cenną rudę, pojawiły się jeszcze w okresie międzywojennym. W 1938 roku miasto otrzymało nadanie górnicze, które umożliwiało przygotowanie Kopalni Pokazowej. - W naszym archiwum jest fotografia z tego okresu wykonana w komorze zawałowej. W tym czasie aktywnie penetrowano wyrobiska w celu znalezienia odpowiednich miejsc dla ruchu turystycznego – opowiada Marek Kandzia, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.
Ale zabiegi o otwarcie Kopalni Pokazowej przerwał wybuch II wojny światowej. PO wrócono do pomysłu po wojnie. 31 stycznia 1954 roku Stowarzyszenie Miłośników Historii i Zabytków Ziemi Tarnogórskiej podjęło uchwałę o „jak najrychlejszym” zbudowaniu kopalni muzealnej. Ale jak wynika z lektury „Historii Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej” przygotowania strasznie się ślimaczyły, a to sprawa utknęła na trzy lata gdzieś we władzach wojewódzkich, innym razem znowu zlikwidowano prowadzącą inwestycję Komórkę Inwestycyjną przy Wydziale Kultury Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. W kwietniu 1959 roku rozpoczęły się roboty w szybie „Anioł”. Rok później budowę kopalni przejęło SMZT. Rozmach robót był olbrzymi, szyby „Anioł” i „Żmija” były zasypane, na chodniku pomiędzy nimi były dwa zawały itd. Po rekonstrukcji szybu „Żmija”, w lipcu 1964 r. nastąpiło gwałtowne załamanie się obudowy i obsunięcie nadlanego odcinka rury szybowej. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Jedna trzy lata później doszło do najtragiczniejszego wypadku w czasie budowy Kopalni Zabytkowej.
- Na powierzchni było widać bajorko wody. Niestety zbagatelizowano to. 21 lutego 1967 roku słup wody z piaskiem wdarł się do chodnika pomiędzy szybami „Anioł” i „Żmija”. Jeden z przebywających w tym rejonie ludzi, został porwany przez prąd, uderzyło nim o ścianę. Inż. Franciszek Garus po przewiezieniu do szpitala, zmarł po trzech dniach – opowiada prezes Kandzia.
„Zginął człowiek związany od początku i z uruchomieniem Sztolni „Czarnego Pstrąga”, jak i z odbudową Kopalni Zabytkowej. W wieku 36 lat oddał swe młode życie rodzinnemu miastu w hołdzie dla dorobku kulturowego wielu pokoleń tarnogórskich gwarków” – napisano w „Historii Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej”.
Franciszek Garus miał dyplom mgr inż. górnictwa i mgr elektryka. Przy budowie KZ był kierownikiem robót, „duszą olbrzymiej inwestycji” – jak napisał Janusz Modrzyński. W biografii jego autorstwa czytamy: „Był wzorowym mężem i bardzo dobrym ojcem licznej rodziny. Oddał życie, aby pokolenia mogły oglądać trud górniczej pracy. Ostatni odcinek w Zabytkowej Kopalni w Tarnowskich Górach nosi nazwę Chodnik Franciszka Garusa”.
Po wypadku do robót powrócono w listopadzie 1967 r. Budowę Kopalni Zabytkowej udało się doprowadzić do końca chyba tylko dzięki uporowi i determinacji członków SMZT. Pierwsi turyści zjechali do podziemi Kopalni Zabytkowej we wrześniu 1976 roku.
Artykuł ukazał się w "Gwarku" z 5 czerwca 2007 roku.
| nowe zdjęcia | |
| nowe wpisy na blogach | |
| video - więcej na www.gwarek.tv |
projekt: emotstudio.eu; wykonanie: pixelirium.pl