Tygodnik Gwarek nie identyfikuje się z treściami publikowanymi na blogach.
22-02-2012 (21:33)
autor: Jan Drechsler
Odebrałem laptop z naprawy. Cudownie się pracuje, jest jak nowy. Tak należało zrobić już dawno, ale nigdy nie ma człowiek czasu, goni gdzieś do przodu zapominając o zrobieniu porządku.
Dzięki temu, że nie miałem swojego laptopa, musiałem korzystać z innych komputerów w domu. Tego mi trzeba było, bo okazało się, że na twardych dyskach są dokumenty i foldery całe, które miałem za utracone na zawsze. Z tym też będę musiał się kiedyś uporać. Niestety, porządek nie jest moją specjalnością.
Chociaż... zawsze twierdzę, że taki stan rzeczy stanowi specyficzny, indywidualny mój ład.
Szkoda, że tylko ja tak uważam...!
21-02-2012 (17:30)
autor: Jan Drechsler
Jeśli wczoraj było urwanie głowy, to co było dzisiaj? Urwanie reszty ciała? Oddałem do naprawy mój laptop. Czas był ku temu najwyższy. Działy się z nim okropieństwa powodujące rozstrój nerwowy. Podobno jutro zdiagnozują przyczyny złego działania. Obym nie stanął przed koniecznością zakupu nowego sprzętu, bo nie lubię ostatnio wydawać pieniędzy. Zresztą, kto lubi? Nie narzekam, stwierdzam.
W „Gwarku” przeczytałem, że miasto organizuje spotkanie dotyczące promocji marki Tarnowskich Gór. W tarninowym gronie pokazaliśmy markę miasta na antenie Radia Katowice. Jestem ciekawy, kto słyszał audycję? Pewnie znowu się dowiem, że są bardziej wartościowe inicjatywy, niż nasza. Tylko niedocenione… ciekawe dlaczego? W tym miejscu też nie narzekam. Stwierdzam smutne fakty, smutne dla niedorobionych, którzy rzucają kłody po nogi. Szczęść im Boże!
20-02-2012 (22:12)
autor: Jan Drechsler
Problem załatwiłem faktycznie w kilka godzin, problemik też jakoś przeszedł bezboleśnie, ale wyłożyłem się na błahostce. Trudno, nie wszystko może mieć dobry finał. Błahostką czka mi się niemiłosiernie, bo zabieram się za nią jak pies do jeża.
Zmajstrowałem kolejne interludia do oratorium, pozostało jedno... Niestety, niby błahostka, a miesza mi się koncepcja z formą, może jutro skończę?
Teraz marzę o wypoczynku, kilka godzin snu zregeneruje moje skołatane nerwy. Jeśli nie, to rzeczona błahostka, na której się wyłożyłem, stanie się jutro problemem, którego nie załatwię nawet w tydzień.
19-02-2012 (20:48)
autor: Jan Drechsler
Wczorajsza wizyta w Czechowicach - Dziedzicach uspokoiła mnie w dużym stopniu. Teksty główne zostały zaakceptowane, Klaudiusz może pisać muzykę.
Akceptacja dokonana przez pana Erwina była mi potrzebna, bo przecież nie robię z siebie znawcy miasta, mogłem wiele spraw pominąć i oczywiście pominąłem. Przecież nie można z oratorium zrobić monumentalnego przeglądu dziejów. Mogłem także pokazać fakty w przeinaczonym świetle... a po prawdzie nie mogłem, bo jest to praca zlecona, konkretna.
Dzisiaj sprężyłem się i napisałem interludia. Nie wszystkie, ale większość. Pomogła mi wczorajsza konsultacja.
Jutro powitam nowy tydzień z jednym problemem, jednym problemikiem i jedną błahostką. Jeśli uporu mi starcz, załatwię całość w kilka godzin.
19-02-2012 (20:48)
autor: Jan Drechsler
Wczorajsza wizyta w Czechowicach - Dziedzicach uspokoiła mnie w dużym stopniu. Teksty główne zostały zaakceptowane, Klaudiusz może pisać muzykę.
Akceptacja dokonana przez pana Erwina była mi potrzebna, bo przecież nie robię z siebie znawcy miasta, mogłem wiele spraw pominąć i oczywiście pominąłem. Przecież nie można z oratorium zrobić monumentalnego przeglądu dziejów. Mogłem także pokazać fakty w przeinaczonym świetle... a po prawdzie nie mogłem, bo jest to praca zlecona, konkretna.
Dzisiaj sprężyłem się i napisałem interludia. Nie wszystkie, ale większość. Pomogła mi wczorajsza konsultacja.
Jutro powitam nowy tydzień z jednym problemem, jednym problemikiem i jedną błahostką. Jeśli uporu mi starcz, załatwię całość w kilka godzin.
18-02-2012 (19:20)
autor: Jan Drechsler
Rano słuchałem radia i oniemiałem z zachwytu. Pewien rządzący polityk mówił, że kondycja państwa jest świetna. Ktoś idiotę ze mnie robi, czy chce mnie wyprowadzić z równowagi...?
Patriota
Czy się urodziłem po to,
Aby wciąż być patriotą,
Oddać krew dla Polski matki
Przede wszystkim zaś podatki...
Durnia ciągle robią mnie tu,
Że mam w Polsce być ascetą,
I pokazać swym potomnym,
Jak szczęśliwym być bezdomnym...
Ktoś z mównicy mądrze klepie,
Mam być biedny, bo jest lepiej,
Mam być chudy, wynędzniały,
Byle racje stanu trwały...
Gdy mnie rząd kolejny wkręca,
Żebym stale się poświęcał,
Trawi mnie pytanie takie,
Ja, czy Polska jest żebrakiem?
Przemyślałem sobie całą złożoność sytuacji i doszedłem do wniosku, że przecież ja się nie we wszystkim orientuję. Tak mi wmawiał pewien polityk, to oni wiedzą najlepiej. Zwłaszcza kiedy się wydzierać z mównicy, pouczać i potrząsać piąstkami.