Tygodnik Gwarek nie identyfikuje się z treściami publikowanymi na blogach.
13-05-2012 (20:57)
autor: Jan Drechsler
Niedziela o przebiegu standardowym, czyli z początkiem w parku repeckim, ale z tą modyfikacją, że towarzyszyła mi koleżanka małżonka, szanowna zresztą. Moczenie nóg na łące nad Dramą jest już cotygodniowym rytuałem z odrobiną balneologicznego zabiegu. Pogoda była fantastyczna. Niestety po śniadaniu i bliżej południa pochłodniało i tak jest do teraz, czyli do wieczora.
Huśtawka pogodowa wcale nie psuła mi wypoczynku, myślę, że nowy tydzień rozpocznie się dobrze, bo z ładunkiem energii. Miałem zamiar trochę więcej napisać, ale zamiar był tak samo mocny jak płoche wyrzuty sumienia. Gwiżdżę na wszystko, napiję się jeszcze herbaty i obejrzę coś w telewizji.
Nie mam zamiaru przemęczać się od jutra, co nie oznacza chęci bagatelizowania sobie obowiązków. Włączam piąty bieg i będę się toczył na płaskim. Jaki jest sens w wysilaniu się, wypruwaniu żył? Też potrafię być cwanym leniem, nie lubię tej postawy życiowej, ale jest ona bezpieczna dla mojego organizmu.
Tyle refleksji po przeżytej niedzieli... ziewam sobie a muzom... i dobranoc.
12-05-2012 (18:40)
autor: Jan Drechsler
Trwa sezon pierwszych komunii. Jak zwykle media wrzucają swój kamyczek do ogródka i wcale nie twierdzę, że niesłusznie. Zadziwia mnie natomiast jakieś niezrozumienie poprzedzającego komunię - sakramentu pokuty, który potocznie nazywamy spowiedzią.
Potocznie i chyba bardzo na rękę niektórym opornym na reformy w duchu soboru watykańskiego II-go. Sakrament pokuty nie jest wyklepaniem grzeszków, grzechów, czy zbrodni, która stanowi ekstremum nieprawości. Umiejętność odróżnienia dobra i zła stanowi kwintesencję pokuty.
Dlatego pytanie o zasadność tzw. spowiedzi u dzieci uważam za absurdalne. Człowiek, tak! Człowiek, a nie dziecko w wieku dojrzałości komunijnej powinno wiedzieć kiedy czyni źle, a kiedy dobrze. Jeśli tego nie potrafi, to tylko świadczy źle o wychowaniu rodzinnym, szkolnym i... kościelnym.
Czynienie dobra jest wartością usytuowaną ponad światopoglądem, ponad wiarą i wyznaniem. Młody człowiek niech się uczy umiejętności przyznania się do pomyłki. Jest to cecha ludzi wielkich, a przecież każdy rodzic chce widzieć swego potomka takowym.
12-05-2012 (15:53)
autor: Andrzej Kanclerz
Dzisiaj dopołudniowe godziny spędziłem uczestnicząc wraz z dwudziestoma uczniami i czworgiem wychowawców w IV RAJDZIE PO ZIEMI TARNOGÓRSKIEJ SZKÓŁ PODSTAWOWYCH I GIMNAZJÓW. Moja grupa była grupą rowerową. Jeździliśmy po okolicy. Najpierw pojechaliśmy do Zabytkowej Kopalni Srebra, potem pojechaliśmy na wielką hałdę popłuczkową, a następnie do Sportowej Doliny. Okazało się, że spora część starego wyrobiska po kopalni odkrywkowej dolomitu zniknęła, jak plotka głosi do budowy autostrady. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy Źródełku Młodości, ale nie odmłodniałem nic a nic, więc nie wiem, co o tym myśleć. Stamtąd już tylko skok do parku w Repach, gdzie na boisku Tarnowiczanki czekały już na nas kiełbasy z rusztu, kawa, herbata, woda i harcerze z różnorodnymi zabawami. I wszystko byłoby super, gdyby od rana nie padał deszcz. Nie jesteśmy z cukru, więc nie roztopiliśmy się, ale zabrało wygrzewania się na słońcu, za zielonej murawie. Rajd był przygotowany perfekcyjnie przez Urząd Miejski i chwała mu za to, że tak fantastyczna impreza, wymyślona przez pana Mieczysława Orgackiego, jest nieprzerwanie organizowana, nawet kiedy on nie pracuje już w urzędzie. W imprezę włączyli się również przewodnicy PTTK. Na pamiątkę uczestnicy rajdu otrzymali czerwone pamiątkowe koszulki z emblematem rajdu i znaczek rajdowy.
12-05-2012 (07:18)
autor: Krzysztof Tomanek
Przyglądałem się kotu, to było w zasadzie jedno przelotne spojrzenie jakim przyjąłem do siebie tę istotę (gdzieś w Małopolsce, przed kilkoma dniami, z okna jadącego samochodu).
Kot przełaził przez dziurę w płocie. Patrzyłem jaki jest zaaferowany tym działaniem. To co było w nim z odruchów, to co kocie, konkurowało z tym co prawie ludzkie – z konkretem wyobrażeń, domniemań, do których ziszczenia zdawał się być prawie przekonany. Nagle zdemaskowałem (w tym przyglądaniu się kotu) siebie, swój lubieżny, człowieczy uśmieszek idioty przyglądającego się kotu – jakby ktoś powiedział: „jestem, który jestem”. Pamiętam upośledzoną sylwetkę kościelnego z Piotra i Pawła, który w podobny sposób przyglądał się kobietom.
Osoby o psychicznej słabości demaskują w człowieku skrywaną podłość jego natury, zwierzęcość odruchu. Słodkie wariactwo to właśnie rechot przekory wobec imperialistycznego porządku Anglosasów, uśmieszków uładzonej przestrzeni publicznej.
11-05-2012 (17:51)
autor: Jan Drechsler
Piątek obfitował w rozmaite wydarzenia, o niektórych warto zapomnieć, ale wygrzebać z pamięci przed następnymi wyborami. Chamstwo i obnażenie niskiej kultury w parlamencie nie jest czymś nowym, zabiegi socjotechniczne pomieszane z opluwaniem stały się w tym budyneczku religią. Dla mnie, tuzinkowego obywatela refleksja rodzi się jedna. Jeśli oni w ten sposób się traktują bez zrozumienia argumentów, ale płytko i arogancko wypowiadając obraźliwe słowa znajomemu prosto w oczy, to muszą mieć jeszcze gorszy stosunek do nas, czyli wyborców, których nie znają z nazwiska, lecz z naiwności naszej wiary w lepsze jutro podczas kampanii wyborczej. Nigdy nie twierdziłem, że parlament powinien działać w atmosferze grobowej powagi, ale nie społeczeństwo nie może tolerować poziomu dyskusji niewiele odbiegającego od festynowych kontaktów za budką z piwem. Już wiem dlaczego wielu posłów, czy kandydatów szlaja się po takowych imprezach. Uczą się i szczepią, nabierają rutyny krasomówczej. Wstyd!
Wczoraj słyszałem w radiu rozmowę z posłem rządzącej ekipy, który arogancko wypowiadał się na temat złej "polskiej mentalności" społeczeństwa, które uważa, że państwo nie jest przyjazne dla obywatela. Posłanki i posłowie! Uczcie się rozumności, logiki, dobroci, a przede wszystkim kultury od prostych ludzi i nabierajcie mentalności. Zrozumcie w końcu, że wyraz "mentalność" nie wywodzi się ze słowa "menda", ale czasem podrapcie się tu, czy tam zanim powiecie coś haniebnie mądrego.
Na koniec stwierdzam, że nie zgadzam się z poniżającym stosunkiem władz do potrzeb społecznych i moich osobistych.
11-05-2012 (12:44)
autor: Andrzej Kanclerz
Kawiarnia Artystyczna „Cynamon” w Tarnogórskim Centrum Kultury była wczoraj miejscem, w którym spotkali się poeci i poetki mieszkający w Tarnowskich Górach i okolicach. Przyjechał też gość z Zabrza. Imprezę biblioTEKSTY „Wiosna Poetycka 2012” zorganizowało 100warzyszenie XXI Wieku oraz Klub „Jutrzenka”. W takim towarzystwie mogłem pić tylko wodę i dobrze, bo wróciłem do domu samochodem. Razem z Leszkiem Waligórą robiliśmy osobom prezentującym swoją twórczość eksperymentalny akompaniament. Leszek na wstydzie, czyli akordeonie, a ja na harmonijce Hohner pro harp wspomaganej przez mikrofon „green bullet” Shure 520 DX, wzmacniacz lampowy Harley Benton GA15 i kamerę pogłosową. Ciągle jeszcze się uczę tego pieca. Ostatnio udało mi się grać z wykorzystaniem kontrolowanych sprzężeń, tak jak to robił Hendrix, tyle że na innym instrumencie. Leszek również tworzył ciekawe klimaty. Poeci czytali ze zrozumieniem swoje wiersze. Wszystko udało się cudnie. Andrzej Mazur „kamerował” i od razu wszystko umieścił na youtube. Poetyckie teledyski można zobaczyć na stronie http://www.youtube.com/watch?v=IMVSQy7Ueho. Fajnie to wyszło, bo tworzą coś w rodzaju teatru cieni. Sami zobaczcie.