08-10-2010 (21:30)
Tylko wariaci wracają na weekend do domu. Można i tak pomyśleć, ale wróciliśmy, bo tak mieliśmy czas zaplanowany. Załatwiłem wszystko, co trzeba było, termin wystawy uzgodniony i teraz tylko pracować.
Póki co, jest jeszcze jeden termin, mianowicie data Zaduszek Literackich, wypadałby coś na program minorowy napisać. Oczywiście, że kilka słów skreśliłem, ale jest tego zbyt mało. Dlatego w ramach wprowadzania się w cmentarny nastrój wysiliłem się z kolejnym tekstem, który ma małe szanse doczekać się melodii.
Śmierć - żniwiarka
Idzie śmiertka z ostrą kosą
Pośród łanów ludzkich skupisk.
Łzy się za nią ścielą rosą
Na ścierniskach plonów trupich.
Nie ucieknie nic co wzrasta,
Bo korzeniem grzęźnie w glebie,
Przyjdzie taki czas i basta!
Kończy swej historii przebieg.
Ścina śmiertka co wyśledzi
Oczodołem swym bezkresnym.
Nie odpocznie, nie posiedzi,
Dla niej zawsze czas jest wczesny.
Kosa świszczy psalm żałobny,
żal się srebrzy w każdej nucie.
Wszystkim ludziom sens podobny
O żałobie i pokucie.
W minorowym tym obrządku
Jest pociechy promyk jakiś,
Bo śmierć ścina bez wyjątku -
zboża oraz chwast wszelaki.
Wszystkiego się można przyczepić, rozbieganego sensu, banalności zakończenia, braku liryzmu. Jedyną dobrą stroną jest to, że jest. Kolejna sztuka... w znaczeniu obiektu, a nie dzieła!
Ładowanie...