24-02-2011 (23:15)
- Pijcie te piwa, bo muszę jechać - powiedziałem przed godziną.
- Gdzie się tak śpieszysz? - zapytał Andrzej.
- Nie napisałem niczego na blogu.
- Możesz sobie darować i jeden dzień odpuścić - padło stwierdzenie, z którym mogę się zgodzić i nie.
Zgodzić się mogę, bo nikt mnie do tego nie zmusza, a nie zgadzam się, bo jeśli powiedziało się "a", to trzeba mieć tyle siły, żeby powiedzieć ostatnią literę alfabetu i realizować cel.
Te piwa były wypijane w "Kurnej chacie" z okazji odebrania przez Ankę nagrody burmistrza. Powtórzę tylko kilka słów z wielu, jakie wypowiedziałem na temat Anki. Przede wszystkim należy ona do osób, które jeśli powiedzą "a", to konsekwentnie trzymają się kursu i realizują wszystko, co doprowadza do celu. Nigdy nie zauważyłem, żeby szła po trupach. Udowadnia, że upór w realizacji nie musi być równoważny z chamstwem, nawet grzecznym chamstwem, co jest obecnie takie modne, takie... nie chcę pewnego słowa użyć, bo zaraz czuję chęć na psychiczne torsje.
Były też mniej miłe momenty w uroczystości. Jeśli ktoś ma jakieś inne zdanie, jeśli uważa, że nie mam racji, to pragnę przypomnieć, że jestem raczej konsekwentny i jeśli komuś obiecałem "a", to zrobię wszystko, żeby poczuł, jak smakuje koniec alfabetu.
Ładowanie...