29-03-2011 (22:43)
Męczy mnie jeden temat, który chciałbym urzeczywistnić. Zapewne ktoś powie zaraz, że mnie każdy temat męczy, a jeśli nie mnie, to odbiorców. Plącze mi się po głowie jak beczki pod pokładem pijanego żaglowca. Jak ślina w grdyce przeziębionej rynny, jak zez chudnącego Księżyca. Nie wiem jak to zrealizować, chociaż sprawa wydaje się prosta niczym wbicie siekiery do pieńka, uderzenie młotkiem prosto w mózgownicę gwoździa. Mam wrażenie, że trudność spowodowana jest prostotą właśnie pomysłu. Może jestem zbyt głupi, żeby proste tematy doprowadzać do szczęśliwego końca?
Ładowanie...