14-10-2010 (21:03)
Dzień Edukacji Narodowej jest świętem przede wszystkim ludzi związanych bezpośrednio ze szkołą, czyli nauczycieli, pedagogów i wydaje mi się, że uczniów także. W dalszych rzędach podczas uroczystej akademii śmiało możemy usiąść my wszyscy, którzy chodziliśmy do szkół wszelakich. Różnie bywało, czasem nauczyciele mieli z nami problemy, czasem odwrotnie... czyli problemów nie mieli...
No, odwrócenie sytuacji można by inaczej ująć, bo niejednokrotnie dawano nam przy tablicy w kość, w łeb i w dziennik. Chwała jednak wszystkim uczącym za trud włożony, żeby tabula rasa zapełniła się inskrypcją dającą przepustkę do światłego życia.
Chcąc wspomnieć całą rzeszę moich nauczycieli musiałbym pisać do rana i jeszcze pewnie dłużej. Wyróżniając kogoś robiłbym krzywdę reszcie, która też pracowała nade mną, ze mną, a z przyczyn subiektywnych nie zyskała należytej sympatii rozbrykanego smarkacza. Dlatego chwała moim nauczycielom, bo dzięki nim stałem się ciut mądrzejszy, pozyskałem odrobinę wiedzy.
Sięgając pamięcią do lat szkolnych nie mogę zapomnieć o koleżankach i kolegach. Im też wiele zawdzięczam, chociaż często wcale nie robiłem się przy nich mądrzejszy, przeciwnie! Człowiek głupiał do granic rozsądku, ale życie było o wiele zabawniejsze, barwne i dlatego śmiem stwierdzić, że również czegoś się od nich nauczyłem.
Ładowanie...