18-10-2010 (19:27)
W celu odstresowania chciałem sobie napisać jakąś piosenkę, mruczankę dla skołatanych nerwów. Od godziny siedzę nad tekstem i nie wiem jakie zrobić zakończenie. Potrzebna jest mi jeszcze jedna zwrotka, bo całość jest mdława i potrzebuje dobrego akcentu.
Miłość się rwie jak pajęczyna,
Po uszy tkwisz w uczucia długach...
Źle, gdy nienawiść się zaczyna,
Dobrzy, gdy czeka miłość druga.
ref.:
Wszystko się kiedyś skończyć musi
Jest to zmartwienie, czy pociecha?
Możesz się wkrótce śmiechem krztusić,
Lub w kącie płakać, że masz pecha.
Istnienie życia jest loterią
Ruletki zakręconym ruchem
Gdy będziesz martwą już materią
Pozostań chociaż żywym duchem
ref.:
Wszystko się kiedyś skończyć musi
Jest to zmartwienie, czy pociecha?
Możesz się wkrótce śmiechem krztusić,
Lub w kącie płakać, że masz pecha.
Forsę przepiłeś, lub ją skradli,
Los ciągle takie figle płata,
Lecz powiesz - co tam, niech ją diabli,
Gdy nowa czeka się wypłata.
ref.:
Wszystko się kiedyś skończyć musi
Jest to zmartwienie, czy pociecha?
Możesz się wkrótce śmiechem krztusić,
Lub w kącie płakać, że masz pecha.
Chyba strzelę tym wszystkim, niczego nie wymyślę. Przekleństwo jakieś wisi nade mną, może wyrzut sumienia, że nie piszę tego, co powinienem, ale jakieś dyrdymały! Czas mnie goni, a zwrotka tkwi jak kamień w głowie. Zaraz jadę do kolejnej pracy, pewnie w drodze coś wymyślę.
Ładowanie...