25-10-2010 (21:16)
Historyjki same się pchają człowiekowi, należy je tylko spisać w odpowiednim momencie, żeby nie uciekły, żeby nie zostały wypchane z mózgu innymi ciekawymi zdarzeniami. Nie jestem w stanie uchwycić wszystkiego, co w oczy i w uszy wpadnie, tematy zamazują się, tracą barwę i soczystość. Życie człowieka jest kolorowe, ciekawe, warte przeżycia i zapisania każdego najdrobniejszego epizodu.
Jadąc rankiem z Gliwic urozmaiconą drogą wśród pól z jednej strony, a lasem z drugiej, potem wijącym się szlakiem tuż nad Dramą, karmię zmysły pięknem kolorytu jesieni. Przyciemnione szmaragdy pomieszane z żółtym kolorem, który przechodząc w czerwienie i rudości każą zapomnieć o chlorofilu, o wegetacji, o życiu.
Radość wybucha całą paletą kolorów, kiedy udaje się sprostać trudnościom, kiedy szary pesymizm okazuje się być jedynie kanwą, którą wystarczy samodzielnie pokryć haftem istnienia.
Ale bzdury wypisuję o kolorach...
Ładowanie...