30-10-2010 (20:05)
Ledwo zjechaliśmy z wiślanki w kierunku na Cieszyn i już po kilkudziesięciu metrach ukazały się postacie w odblaskowych kamizelkach. Stały przy srebrnym służbowym samochodzie.
- No i mamy akcję znicz - powiedziałem myśląc, że policjanci ustawili się z radarem.
Myliłem się jednak, bo mieli ze sobą jedynie sporą lornetkę, przez którą zerkali do środka samochodów. Szukali samobójców jadących bez pasów i potencjalnych sprawców kierujących z telefonicznym okładem na uchu. Powyższy epizod naszej eskapady był jednym zauważalnym elementem kontrolnej akcji policjantów na drogach. My natomiast "akcję znicz" kontynuowaliśmy po polskiej i czeskiej stronie. Do tego krótki spacer po Cieszynie i w efekcie zaliczona wycieczka o założeniach nostalgicznych, nabożnych, rekreacyjnych i krajoznawczych. Dopełnieniem satysfakcji była cudowna pogoda, jasny słoneczny dzień co mógł rodzić? Jedynie optymizm i dobry humor. Niestety słońce już zaszło, więc trzeba sobie jakoś rozjaśnić umysł. Najprostszym sposobem jest łyknięcie czegoś złocistego o gorzkim smaku.
Ładowanie...