06-10-2010 (11:28)
Jestem starym zgredem i z przykrością zauważam, że zwykle mam rację, chociaż nikt na to nie zwraca uwagi. Dlatego teraz postanowiłem napisać o tym, iż niedługo dojdzie do wypadku przed Szkołą Podstawową nr 15 w Tarnowskich Górach i żeby nie było, że nie ostrzegałem.
Zmotoryzowani rodzice przywożą swoje dzieci do szkoły, łamiąc przy tym wszystkie znane mi zasady ruchu drogowego. Zatrzymują się na pasach, więc inne samochody wyprzedzają te, które się zatrzymały. Robią dziwne zwody, żeby zaparkować przy trawniku przed szkołą, a potem jeszcze dziwniejsze, żeby stamtąd odjechać. Cyrk na kółkach, Tylko nie śmieszny. A przecież można zatrzymywać się na parkingu pod bankiem PKO, tylko to tak daleko jakieś 50 metrów. Policję w tym roku widziałem przed szkołą raz, ale stali na tyle daleko, żeby nic nie widzieć i nie musieć interweniować.
Gdy zapada zmrok, szkoła nie zasypia. Pod zadaszonymi wejściami codziennie spotkają się w celach towarzyskich byli uczniowie. Piją alkohol, a potem wyrażają swoją ekspresję wrzeszcząc lub wypisując na ścianach szkoły, kto kogo kocha, nienawidzi lub jakiemu klubowi kibicuje. Wiem, że picie alkoholu w miejscach publicznych jest karane, podobnie jak zakłócanie ciszy nocnej i niszczenie mienia, ale policja nie interweniuje.
Około północy, zwykle w weekendy, z małego parkingu przed „Piętnastką” ruszają samochody do osiedlowego wyścigu. Pędzą do ronda, potem w dół aleją JP II, na jej końcu zawracają, najlepiej z poślizgiem i szpula z powrotem pod szkołę. Potem znów można sączyć piwko, słuchać głośnej muzyki z podrasowanych samochodowych głośników i bajerować dziewczyny. W tym roku byłem świadkiem już trzech takich wyścigów. Mnie to nie przeszkadza, widać policji też nie, ale wspominam o tym, ponieważ postanowiłem napisać o tym, iż niedługo dojdzie do wypadku przed Szkołą Podstawową nr 15 w Tarnowskich Górach i żeby nie było, że nie ostrzegałem.
Ładowanie...