04-01-2011 (08:42)
Wczoraj pisałem o planach i okazało się, że życie w ciągu paru godzin zweryfikowało jeden z wymienionych przeze mnie punktów. Chodzi o Festiwal Christiana Skrzyposzka. Impreza miała być ściśle powiązana z odsłonięciem tablicy pamiątkowej na domu rodzinnym Skrzyposzka przy ul. Wyszyńskiego 35. Chciałem też wyświetlić film „... Według Christiana Skrzyposzka” (realizacja i scenariusz i producent: Andrzej Titkow, zdjęcia: Tomasz Madejski, muzyka: Piotr Moss, wystąpili: Małgorzata Braunek, Andrzej Krajewski, Józef Maj, Jarosław Markiewicz, Piotr Matywiecki, Stefan Mitas, Wiesław Sadurski, Anna Schiller de Schildenfeld, Petra Skrzyposzek, Tadeusz Skrzyposzek, Michał Strąk, Michał Zaleś, Adam Dzienis, Paweł Królikowski, Marek Włodarczyk i Krzysztof Gosztyła, który czyta fragmenty prozy Christiana Skrzyposzka: „Wolna trybuna” i „Mojra”). Kolejnym elementem festiwalu miał być wykład i prezentacja fragmentów tekstów pisarza. Niestety wczoraj otrzymałem list od Pana Burmistrza Arkadiusza Czecha, w którym informuje mnie, że w związku z problemami związanymi z umiejscowieniem tablicy pamiątkowej na terenie prywatnej posesji przy Wyszyńskiego 35 podjął decyzję o przekazaniu nazwiska Skrzyposzka do Komisji ds. nazewnictwa, tworzącej listę sławnych lub zasłużonych tarnogórzan, których nazwiska warte są upamiętnienia. Bardzo mnie ten list zmartwił, bo oznacza, iż sprawa została odłożona na „Święty Nigdy”, a Komisja jeżeli w ogóle zajmie się sprawą Skrzyposzka, to pewnie dopatrzy się wielu nieprawidłowości w życiorysie pisarza i stwierdzi, że nie zasługuje na wyróżnienie, bo przecież jego prozy nikt nie będzie czytał.
Jeżeli zastanawiacie się Państwo o jakich problemach pisał do mnie Pan Burmistrz, to informuję, że właściciele posesji nie zgadzali się na przykręcenie tablicy do ściany domu, bo mają piękną, nową klinkierową fasadę. Do płotu też nie można było przykręcić tablicy, bo jest wykonany z kutych, giętych prętów. Proponowałem, by tablica stanęła w posesji, przykręcona do rurki jak znak drogowy (i na to właściciele wyrazili zgodę), ale widocznie stanowiło to jakiś problem. Szkoda, że tak się skończyła moja inicjatywa, bo nie wierzę, by któraś z tarnogórskich ulic została nazwana jego imieniem. Pewien radny zapytał mnie w ubiegłym roku: „Panie, a ten Skrzyposzek był księdzem?” Odpowiedziałem, że nie, że wręcz przeciwnie, a na to pan radny: „To nie ma szans. Wszystkie nazwy na najbliższe lata są zarezerwowane dla księży”. Nie wiem czy żartował, czy mówił poważnie.
Ładowanie...