07-03-2011 (19:04)
Jutro Dzień Kobiet, w wielu miastach odbywają się manify przeciwko dyskryminacji płci pięknej. Muszę przyznać, że ja też należę do tych mężczyzn, którzy dyskryminują kobiety. Najczęściej zdarza mi się dyskryminować moją żonę. Już od samego rana zaczynam są niecną działalność. Absolutnie nie pozwalam, aby zrobiła mi śniadanie. Specjalnie wstaję wcześniej, myję się i kiedy tylko żona wejdzie do łazienki, ja dyskryminując ją przyrządzam śniadanie. Żona jest wściekła, odgraża się, że takiej dyskryminacji nie zniesie i obiad zrobi sama, ale nie zwracam uwagi na jej gadanie. Zaraz po pracy szybko robię niezbędne zakupy i biegnę do domu ugotować dyskryminujący ją obiad. Widząc, że niewiele wskóra złością, próbuje po dobroci wynegocjować zmywanie naczyń. Niestety to jestem szybszy i sprawniejszy manualnie. Sprawnie zabieram jej z ręki pusty talerz i już stoję przy zlewie, niech mnie któraś wy… goni. Nie wzruszają mnie nawet łzy w jej oczach. Żeby pokazać, kto tu jest panem, a kto dyskryminowaną panią łapię za odkurzacz i pomykam nim jak Kubica na torze. Kiedy przychodzi czas na kolację dyskryminowana kobieta już wie gdzie jest jej miejsce i nawet nie próbuje zbliżać się do kuchni. Wiem, że zachowuję się nieładnie, ale jako prawdziwy mężczyzna nie mogę sobie pozwolić na to, by kobieta weszła mi głowę. I wam panowie radzę to samo.
Ładowanie...