21-10-2010 (11:20)
I znów Tomanek. Jury XIX TYSKIEGO LATA POETYCKIEGO 2010 jednogłośnie postanowiło przyznać Krzysztofowi Tomankowi pierwszą nagrodę w wysokości 1500 zł. A już się chłopak zastanawiał skąd wytrzasnąć 350 zł, bo mu brakowało do czesnego. Zbieranie złomu nie idzie ostatnio najlepiej.
Fakt, że Krzysztof jest złomiarzem z wyboru, bo nie lubi mieć szefów nad sobą, przypomniał mi niezapomnianą „Historię Partii Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa” Jarosława Haszka, w której opowiada anegdotę o poecie Louisie Krzikavie. Otóż właściciel czasopisma „Świat Zwierząt” – pan Fuchs – zatrudnił poetę Louisa Krzikavę i polecił mu przełożyć z niemieckiego jakiś artykuł o małpach. Poeta pracował, a pan Fuchs chodził dookoła swojego nowego redaktora, żeby dać mu do zrozumienia, że to on go żywi.
Dusza poety była podzielona. Jedna połowa pisała o psiogłowych pawianach, podczas gdy druga, ta wznioślejsza część jego duszy, widziała dziewczę płowowłose i nurzała się w poetyckim nastroju. W tym oto chaosie dwóch przeciwieństw Louis Krzikava przełożył z oryginału zdanie „Die Affen sprangen vom Ast zum Ast” tak precyzyjnie na czeski: „Małpy skakały od przypadku do przypadku”.
- Niech mi pan to przeczyta, panie redaktorze – powiedział krwiopijczo pan Fuchs, a Krzikava przeczytał: „Małpy skakały od przypadku do przypadku”.
- Jezus Maria! – krzyknął pan Fusch – jakże małpy mogą skakać od przypadku do przypadku? Przecież w oryginale stoi, że skakały z gałęzi na gałąź.
I tu objawiał się niezłomny charakter poetycki Louisa Krzikavy.
- Panie – rzekł groźnie, wstając – myśli pan, że jeśli zapłacił mi pan dziś rano gażę za pół miesiąca z góry, to mam obowiązek pisać przez tych 14 dni głupoty o pawianach i małpach, i że małpy nie mogą skakać od przypadku do przypadku? Małpa robi to co jej się podoba, a jeżeli chodzi o mnie, tego co piszę, zawsze się trzymam i nie zmienię ani linijki.
- Ale ja panu rozkazuję – krzyknął pan Fuchs – żeby pan napisał: „Małpy skakały z gałęzi na gałąź.” Przecież nasze czasopismo ma charakter popularny i w naszym periodyku musimy wyłożyć naszym głupim czytelnikom kawę na ławę, więc gdyby przeczytali, że małpy skakały od przypadku do przypadku, to taki chłop się zastanowi i powie: „To jakiś szwindel, dłużej nie będę tego prenumerował!”
- A to dobre – zawołał Krzikawa. – Czy pan wie, co się stało temu zecerowi, który mi opuścił w pewnym wierszu jedną strofę? Wyciągnąłem mu uszy o cały metr. Zresztą szkoda słów, z panem postąpię tak samo.
W ten oto sposób Louis Krzikava odszedł z redakcji „Świata Zwierząt” wytrwawszy tam trzy i pół godziny. A dlaczego? Ponieważ Louis Krzikava prawdziwym poetą był, a poeci niechętnie piszą o pawianach z czerwonym zadkiem.
Ładowanie...