06-10-2011 (13:56)
Wczoraj na warsztaty literackie do TCK przyszedł młody, wysportowany mężczyzna, mówiący prawie wyłącznie nienaganną śląską gwarą. Przyniósł swoje rymowane, bardzo rytmiczne wiersze. Najpierw pomyślałem, że jest raperem, ale zaprzeczył i powiedział, że cukiernikiem. Edward Stachura powiedziałby, że być poetą, to pokazać cukiernikowi, że być cukiernikiem, to być poetą. Od czasu mojego pobytu w wojsku fascynuje mnie to, że każdy człowiek w określonej czasoprzestrzeni odczuwa potrzebę ekspresji artystycznej – literackiej, plastycznej lub dramatycznej. I nic się nie zmieniło od czasów człowieka jaskiniowego, który rysował węglem na ścianach jaskini sceny ze swojego życia. Tyle tylko, że dzisiaj używamy do tego farby w spreju. Niezmiennie wzruszam się, widząc w najdziwniejszych miejscach nabazgrane te odwieczne najkrótsze formy liryczne – Kocham Jolkę! Nie obrażam się również na pojawiające się od czasu do czasu symbole falliczne. Niech przypominają nam to, co zatraciliśmy w czasie budowania naszej zaawansowanej cywilizacji hiperpoprawności.
Ładowanie...