29-10-2010 (08:34)
Co pewien czas nawiedza mnie myśl, żeby pojechać do Armenii, Gruzji, Kazachstanu albo do któregoś z bliżej położonych państw za naszą wschodnią granicą, żeby uczyć tam w polskiej szkole. Stale za granicą pracuje 150-160 nauczycieli. Kontrakt najdłużej może trwać cztery lata. Co roku jest więc kilkadziesiąt miejsc do obsadzenia. Jest duża rotacja, by ludzie nie oddalili się zbytnio od Polski. Nauczyciele, którzy zdecydują się na pracę na Wschodzie, otrzymują od Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli ryczałt (około 800-870 dolarów miesięcznie), z którego pokrywają koszty utrzymania, zakwaterowania i składki na ZUS; często też pensję od pracodawcy na miejscu, mają raz w roku pokrywane koszty podróży do kraju i z powrotem. W tym roku Zespół Szkół dla Dzieci Obywateli Polskich Czasowo Przebywających za Granicą, poszukiwał nauczycieli języka polskiego na rok szkolny 2010/2011 do pracy na Ukrainie – Kijów i Drohobycz oraz w Uzbekistanie – Taszkent.
Co roku zainteresowani mogą się zgłaszać do końca listopada. Aplikacje należy kierować pod warszawski adres: Centralny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli, Zespół ds. Polonii, Al. Ujazdowskie 28, 00-478 Warszawa. W kopercie powinno się znaleźć CV, list motywacyjny, odpis dyplomu, zdjęcie, rekomendacje (od dyrektora szkoły, dla absolwentów - od promotora, z praktyk). Należy pamiętać o podaniu adresu i numeru telefonu do siebie.
Ja, jeszcze w tym roku nie pojadę, ale gdyby któraś z młodych bezrobotnych siłaczek nie wiedziała co z sobą zrobić, to może warto spróbować.
Ładowanie...