05-02-2012 (13:21)
Oglądałem wczoraj film „Mistyfikacja” Jacka Koprowicza. Historię, która próbuje odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby Witkacy nie popełnił samobójstwa w 1939 r., lecz ukrywał się jeszcze wiele lat po wojnie.
Pamiętam doskonale wielki pogrzeb Witkacego w Zakopanem w 1988 r. nieomal manifestację patriotyczną, przemówienia ministrów kultury Polski i Ukrainy oraz artystów i pisarzy. Pamiętam też wielki skandal, jaki wybuchł, gdy okazało się, że ekshumowane szczątki nie należą do wielkiego Polaka, lecz do młodej Ukrainki, która spoczęła w grobie obok matki pisarza na Pęksowym Brzyzku.
Opowieść Koprowicza zaczyna się dosyć przekonująco. „Jest rok 1968. Wydalony z uczelni tuż przed obroną pracy magisterskiej Łazowski, wpada na sensacyjny trop, który może zmienić oblicze historii. Z jego dochodzenia wynika, że Witkacy nie popełnił samobójstwa w 1939 roku. Rzeczywistość podsuwa kolejne dowody zadziwiającej mistyfikacji. Kochanka Witkacego przynosi do Desy swoje nieznane portrety, jedna z jego dawnych kobiet przechowuje kartki, które dostała od artysty już po jego rzekomej śmierci. Wszystko wskazuje na to, że wielki mistrz, prowokator i skandalista wciąż żyje. Z lubością pije swoje ukochane piwo, podgląda młode dziewczęta, wydaje kobietom perwersyjne rozkazy i uprawia najpiękniejszą ze sztuk – kłamstwo i wszelkie jego odmiany – na dudka-wystrychizm, kłamizm, neo-naciągizm, fałszyzm, nabieryzm i w pole-wyprowadzizm…”
Niestety historia opowiedziana w „Mistyfikacji” nie przekonała mnie do nieprawdopodobnej koncepcji reżysera. Pojawia się zbyt wiele wątków, które rozpraszają uwagę widza i sprawiają, że nie przyjmujemy już żadnej z opowiadanych historii. Film jednak warto zobaczyć, ponieważ po pierwsze gra w nim plejada znakomitych polskich aktorów (Jerzy Stuhr, Maciej Stuhr, Ewa Błaszczyk, Wojciech Pszoniak, Karolina Gruszka, Ewa Dałkowska, Andrzej Chyra), a po drugie gra w nim dworzec kolejowy w Tarnowskich Górach. Dworzec gra swoimi podziemiami i peronem drugim - bardzo pięknie.
Ładowanie...