30-10-2010 (21:55)
Zapraszam wszystkich na zaduszkowe spotkanie przy grobach literatów tarnogórskich. W tym roku poprowadzi je Paweł Adwent. Zbiórka 2 listopada o 18.00 przed kościółkiem św. Józefa Robotnika.
Kiedyś napisałem tekst o zmarłych literatach tarnogórskich. Pragnę go przypomnieć w tym miejscu.
IDĄC CMENTARNĄ ALEJĄ
Przechadzając się po cmentarzach w myślimy o tych, co odeszli, o tym co po sobie pozostawili. Jedni pozostawili po sobie dzieci, które wychowali na mądrych i wrażliwych ludzi, drudzy majątek i nieruchomości, trzeci owoce swych pasji gromadzone nieraz przez całe życie. Ale są i tacy, co pragną, by pozostała po nich ich myśl zawarta w książkach, które napisali. Po II wojnie światowej 22 tarnogórzan wydało 75 książek, na które składają się poezje, opowiadania, powieści, dramaty i felietony. Niestety 6 pisarzy już nie żyje.
Mieszkam na „Przyjaźni”, więc rozpoczynam odwiedziny grobów tarnogórskich poety i pisarzy od Starych Tarnowic. Tu na małym cmentarzyku przy ul. Janasa leży Andrzej Wanoth (30.09.1939 – 28.01.1999). Nigdy nie publikowany, ale wrażliwy i obdarzony dużą wyobraźnią poeta. Za życia jego brodatą twarz widywałem na ulicy Krakowskiej i na Rynku. Niejednokrotnie brał udział w konkursach poetyckich organizowanych przez galerię „Inny Śląsk”, a 20 września 1996 roku został nagrodzony w Konkursie Jednego Wiersza o Laur Jesieni. Niespełna dwa lata później 29 stycznia 1998 roku miał Wanoth swój wieczór autorski w „Innym Śląsku”, gdzie czytał poemat o komecie Hale – Bopp. W „Dzienniku Bytomskim” ukazała się nawet recenzja pt. „Wieczór z kometą”.
Napadnięty przez bandytów, został dotkliwie pobity. Ale nie fizyczny ból był dla niego najgorszy, lecz świadomość, że stało się to w jego ukochanym mieście, niemal na podwórku. Poeta stracił radość życia. Odszedł, jak sam pisał: „(…) Ku tęczy – łzom niebiańskim, / Pamiątce boskiego przymierza, / W natchnionym muz orszaku / - Dziękując za perły marzeń”!
Ze Starych Tarnowic idę na cmentarz przy kościele św. Józefa. Obok jednej z głównych alejek znajduje się grób z napisem POETA JAN TYTKO - urodził się 12 lutego 1946 roku w Sielcu, mieszkał i zmarł w Tarnowskich Górach 8 maja 1996 roku. Żona Janka zadbała o to, żeby pamięć o nim jako o poecie przetrwała zapisana w kamieniu. „Jasiu był Nikiforem tarnogórskiej poezji...” Tak Krystian Krzemiński scharakteryzował twórczość Jana Tytki w rozmowie ze mną. Powiedział: „Jasiu pisał czysto intuicyjnie, nie miał pojęcia o warsztacie, ale żył poezją”. Krzemiński chyba wiedział, co mówił, bo przyjaźnili się, byli niemal rówieśnikami. Krzemiński rekomendował Tytkę do Związku Literatów Polskich. To chyba charakterystyczne dla tego śląskiego miasta, że jego poeta był instruktorem praktycznej nauki zawodu w Zespole Szkół Mechaniczno - Elektrycznych w Tarnowskich Górach.
Janek wydał cztery zbiory wierszy: „Witraże” (1990), „Mikołajki” (1990), „Krzyż w obłokach” (1991), „Obietnice” (1991). Zmarł na zawał serca. Przygotowując materiały do tego artykułu, ze stwierdziłem, że w Bibliotece Miejskiej nie ma ani jednego zbiorku wierszy tego poety. Taka sytuacja nie wróży dobrze przetrwaniu pamięci o twórczości Jana Tytki.
Na tym samym cmentarzy leży inny nauczyciel – prozaik Marian Wilk, autor wydanej pośmiertnie powieści „Zostać panem”. Urodził się w Świerczynie (woj. Świętokrzyskie) w 1919 roku. Walczył w Batalionach Chłopskich, po wyzwoleniu przez Armię Czerwoną pracował jako leśnik na Dolnym Śląsku, potem studiował w krakowskiej Wyższej Szkole Rolnej, by wreszcie osiąść w Brynku i nauczać w Technikum Leśnym. Okazuje się, że edukacja, którą Marian Wilk rozpoczął latach dwudziestych ubiegłego wieku w Działoszycach a zakończył wraz ze swoją śmiercią w 2003 roku, zaowocowała znajomością kilku języków obcych, napisaniem podręcznika dla techników leśnych pt. „Ochrona lasu”, odznaczeniem Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i świetną książką autobiograficzną.
Kierując się w stronę wyjścia przechodzę obok grobów dwojga wspaniałych, przedwcześnie zmarłych tarnogórzan: kontrabasisty Jana Adamczyka znanego z występów z Tarnogórzanami i Zieloną Bawełną oraz fenomenalnej Ani Kiełbusiewicz (02.02.1974 – 19.12.2003), która była wokalistką folkową i malarką. Uwielbiała poezję. Śpiewała solo i zespołami Orkiestra św. Mikołaja i Ania z Zielonego Wzgórza. Wielokrotnie była nagradzana za swą twórczość muzyczną i malarską. Zginęła w wypadku samochodowym, jadąc na koncert do „Wiśniowego Sadu”.
Aby odwiedzić grób najbardziej zasłużonego z tarnogórskich literatów idę przez park na „stary cmentarz” przy kościele św. Anny. Tam po lewej stronie od głównego wejścia pod betonowym murem cmentarza w rodzinnym grobie jest pochowany Bolesław Lubosz (11.01.1928 – 07.09.2001). Znakomity poeta i prozaik, przyjaciel wielu wybitnych Polaków: Jana Miodka, Ludwika Flaszena, Konstantego Puzyny, Jana Błońskiego, Tadeusz Nowaka, Tadeusza Śliwiaka, Leszeka Herdegena, Wisławy Szymborskiej, Sławomira Mrożka, Gustawa Morcinka, Wilhelma Szewczyka i innych. Lubosz był jedynym prawdziwym literatem spośród wszystkich wymienionych przeze mnie tzn. utrzymywał się z pisania. W dorobku tego pisarza znajduje się 12 tomików wierszy, 8 książek ze szkicami i esejami, 3 powieści, 3 zbiory nowel i opowiadań, zbiór felietonów. Ponadto liczne przekłady, teatralia, wstępy, posłowia i obecność w ponad 70 wydawnictwach zbiorowych.
Na cmentarzu w Kaletach spoczywa Jadwiga Dragon – Kulczyńska autorka wydanego w 2000 roku zbioru opowiadań „Przerwana Pieśń nad pieśniami. Opowiadania o Śląsku.” Urodziła się 14.10.1919 roku. Z wykształcenia chemik, całe życie amatorsko zajmowała się literaturą. Brała udział w regionalnych konkursach literackich, takich jak „Rybnickie Dni Literatury”, „Powstańcze losy” lub „Sosnowieckie pióro”. Podobnie jak ja pisarka należała do Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Niestety, nie miałem jednak okazji poznać osobiście pani Jadwigi, ale pamiętam miłe uczucie dumy, gdy na wystawie księgarni przy Rynku zobaczyłem nową książkę tarnogórzanki. Jadwiga Dragon-Kulczyńska zmarła w 2005 roku.
Pod krzyżem zapalam znicze za tych tarnogórskich pisarzy, których prochy nie leżą w śląskiej ziemi. Za Christiana Skrzyposzka (1943 – 1999) - autora „Wolnej Trybuny” i „Mojry” - tragicznie zmarłego, pochowanego w Berlinie prozaika, o którym niejednokrotnie pisałem już na łamach „Gwarka”.
Zapalam znicz za Marka Zagórskiego (1939 – 2005) - inżyniera elektronika, który pracował w Hucie Cynku i Ołowiu, w Zamecie i Nitronie, gdzie opatentował liczne wynalazki i pomysły racjonalizatorskie, a w 1978 roku opuścił kraj w poszukiwaniu Ziemi Obiecanej. Najpierw zamieszkał w Niemczech. Tak pisze o przyczynach swego wyjazdu: „Uciekłem z Polski, bo czułem się zniewolony, wykorzystywany i oszukiwany. Będąc czterdziestolatkiem, rozpocząłem od zera budować moją egzystencję, nałykałem się wiele potu i pyłu. Kiedy wreszcie już w Niemczech rozpocząłem pracę w swoim zawodzie i na stanowisku, wydawało mi się, że chwyciłem Pana Boga za pięty.
Po kilku latach doszedłem jednak do wniosku, że wpadłem z deszczu pod rynnę. Dorobiłem się co prawda szybko wysokiego standardu, ale dalej nie czułem się wolnym człowiekiem. Zniewolenie jest tam innego gatunku, niż było za komuny, w białych rękawiczkach i sprytnie zakamuflowane hasłami demokracji. Za to perfekcyjnie zorganizowane. Państwo trzyma obywatela za gardło, rękami urzędu finansowego i banku”.
Nie odnalazłszy raju w Europie, wyjechał do Azji. Spędził cztery lata w Malezji w Penang, następnie trzy lata w Tajlandii w Bangkoku. Pisał: „Obywatele żyją tam lepiej niż w Europie, są radośni, uśmiechnięci i zadowoleni, delektują się życiem. Nie kradną, nie oszukują, nie napadają, nie włamują do cudzych mieszkań, tam czułem, że żyję pełną piersią.
Ostatnią stacją jego podróży był Mumbaj (Bombaj) w Indiach. Tam zaczął pisać. Przeżycia z tego okresu opisał w autobiograficznej powieści „Przekroczyć wiele rzek”. Książka została wydana nakładem autora, przez Oficynę Literacką „ZNAK" w Krakowie w 1998 roku. 10 lipca tegoż roku odbył się w galerii „Inny Śląsk” wieczór promocyjny jego powieści. Zmarł 28 kwietnia 2005 roku w Bombaju, lecz pochowany został w Darmstadt, w miejscu zamieszkania jego syna Marka.
Ładowanie...