04-01-2012 (17:57)
Listopadowa, nie inna. Deszcz leje cały dzień. Szaro i brudno, więc zostanę w domu- trudno! A jutro zwyczajnie pójdę znowu do pracy, i jak na złość będzie świecić słońce. Pozostanie mi popatrzeć na nie przez okno... Byle do wiosny, jeśli na zimę nie można liczyć:)
01-01-2012 (14:13)
Jaki będzie, co przyniesie? Na te pytania będziemy sobie odpowiadać po drodze, drodze, która niejednokrotnie zaskoczy nas mniej lub bardziej nowymi zakrętami, wybojami, czy "dziurami". Jak będzie wyglądał świat, który będziemy mijali każdego dnia? Jak będą kształtowały się i realizowały nasze marzenia, czy będą bardziej wzniosłe czy raczej przyziemne, czego będziemy pragnęli, a co dostaniemy? Tak wiele pytań, zbyt wiele. Może łatwiej będzie gdy postanowię nie starać się by był lepszy, gdy będę... zwyczajnie będę.
Wszystkiego dobrego i mimo wszystko spełnienia marzeń, choć to takie banalne życzenie, ale czasem te najprostrze rzeczy bywaja najpiekniejsze:)
19-12-2011 (14:24)
A co za tym idzie, kolejny rok ma się ku końcowi. Jaki był? Odpowiedź jest trudna, było różnie, bardzo różnie. Końcówka jest znacznie lepsza od początku, który był ciężki pod wieloma względami, a zwłaszcza pod jednym..:( Do kwietnia, a nawet maja był pasmem nieporozumień i rozczarowań, potem było jakby lepiej, ale to jeszcze nie było to, czego człowiek by sobie życzył i o czym skrycie marzy. A teraz, teraz wolę głośno nic nie mówić, żeby zwyczajnie nie zapeszyć, ale mam nadzieję, że ten nowy rok przyniesie nagrodę za całe "zło" upływającego 2011 i będzie w całości cudownym 2012 :)) Może się zawiodę, a może nie, mam nadzieję, że spełni się ten optymistyczny scenariusz, liczę na to! Tego życzę sobie i wszystkim, by przyszłość okazała się spełnieniem marzeń pod każdym względem, byśmy mieli więcej powodów do radości i czuli się szczęśliwi. Pozdrawiam:))
28-11-2011 (10:41)
Wiem, że mało kogo obchodzi to co ja piszę czy czuję itd., ale czasem musimy się otworzyć, by opuściło nas pewnego rodzaju zwątpienie. Przynajmniej ja tak mam, a "papier" jest cierpliwy... Tak sobie myślę, co w życiu ma tak naprawdę sens, co ma wpływ na to jak się zachowujemy, co myślimy, mówimy, robimy itp. Dlaczego ciągle coś nas zaskakuje, jeśli pozytywnie to nie jest najgorzej, ale jeśli to zaskoczenie ciągnie za sobą rozczarowanie? Dlaczego jednym ludziom kłamać przychodzi z taką łatwością, a innym z łatwością przychodzi jedynie łykanie tych kłamstw? Czy to już naiwność godna jedynie wykorzystania, czy może udawanie, że jest ok, choć tak naprawdę nie jest i my to doskonale czujemy, ale nic z tym nie robimy. Dlaczego? Bo łatwiej żyć złudzeniami. Złudzenia podobno są nam potrzebne jak powietrze, inaczej realizm życia byłby ciężarem nie do udźwignięcia- tak gdzieś przeczytałam i zgadzam się z tym. Tylko czy można zbudować coś wartościowego bazując na tych mrzonkach. Czy z drugiej strony nauczeni pewnym doświadczeniem nie oceniamy wszystkiego tylko pod jednym kątem, czy stać nas na obiektywizm? To trudna walka z samym sobą...
17-10-2011 (14:00)
Jak nie wiadomo o co, to chodzi o pieniądze, ale czy zawsze? Nie zawsze. Wczoraj zakończył się w naszym tarnogórskim Olbrzymie festiwal filmów dokumentalnych PLANETE DOC FILM FESTIVAL 2011. Można było zobaczyć 10 filmów, bardzo różnych, a także wysłuchać zaproszonych ekspertów i wziąć udział w dyskusji. Większość filmów poruszało istotne dla współczesnego świata zagadnienia budzące wiele kontrowersji. Czy wiem więcej, chyba tak, czy mogę zrobić cokolwiek by coś zmienić, chyba nie. W każdym razie warto było poświęcić tych kilka wieczorów.
19-09-2011 (11:09)
Po fali ciepłych dni przyszła kolej na chłody, dziś rano tylko 13 stopni i deszczyk. A było tak miło, promienie słoneczne motywowały do działania. Teraz trzeba będzie szukać motywacji w sobie i w najbliższych, a najlepiej motywować się wzajemnie, by nie przespać i nie zmarnować tego mało przychylnego czasu. Będzie trochę więcej czasu na lekturę, na odrobienie wszelkich zaległości również w pisaniu, można również liczyć na Olbrzyma i inne ciekawe projekty i wydarzenia, które będą miały miejsce w naszym mieście. Czekając na kolejną wiosnę starać się spędzać czas na tyle aktywnie, by jesień i zima przeminęły w mgnieniu oka (o ile to jest możliwe). Tak czy inaczej spróbuję cieszyć się każdym kolejnym dniem unikając w miarę możliwości myśli o przemijaniu, tak nieodłącznie towarzyszących jesieni.
10-09-2011 (19:19)
tylko co? Jesień, a może zgłupieć... Bo trudno być tutaj mądrym i pisać wiersze...:) Cóż, czasem rzeczy które wydają nam się być ok, okazują się zupełnie nie ok. I co wtedy? Zaskoczenie, konsternacja i człowiek czuje się jakoś nieswojo. Być może nie ma do końca racji, ale prawda czasem bywa bolesna. Ale to nic, drugie miejsce przecież wcale nie jest takie złe, może trochę żal, że już nie pierwsze, i jakaś wewnętrzna obawa, że już tylko będzie się spadać w tej dziwnej grze pozorów, gdzie zostajemy poddawani ocenom wcale o to nie prosząc.
08-05-2011 (19:59)
a 1000 km dalej lato- 27 stopni w cieniu, az nie chce sie wracac... Przepraszam za brak polskiej czcionki, sila wyzsza. Moze uda mi sie zabrac pogode ze soba, bo ciezko sie bedzie rozstac. Pozdrawiam:)
29-04-2011 (18:37)
Dzień dobry, czy może juz dobry wieczór? To chyba nie jest aż tak istotne. Dziś był trudny dzień, pełen przykrych niespodzianek, ale przecież nikt nie powiedział, że życie musi być piękne i dobre. Zostałam skrzywdzona juz wiele razy, dziś znowu poczułam "policzek" na mojej twarzy, ale czy tak naprawdę kogoś to obchodzi? Nie, bo i dlaczego... Dlaczego doświadczam tego czego doświadczam, nie wiem, widocznie nie jestem zbyt dobra:( DCN...
09-04-2011 (11:06)
Witam:) Banalnie stwierdzę NARESZCIE WIOSNA :) Nie będę opisywać wszystkich pozytywnych zjawisk wiążących się z jej nadejściem, bo każdy doskonale je zna. I chyba w każdym obudziło się troszkę więcej optymizmu.
Nie będę opisywać, co się ze mną działo, bo to nudy.
Zastanawiam się kto wymyślił przycinanie krzewów i drzew kwitnących właśnie w tej chwili- przed ich zakwitnięciem? Nie można było zrobić tego na jesień, albo po przekwitnięciu? Widocznie nie, ale szkoda, że nie zobaczę pięknego złotego deszczu i o ile się nie mylę różowych migdałowców :(
O, wychodzi słoneczko:) W takim razie spadam na spacer:)
09-02-2011 (11:13)
Nie wiem, naprawdę nic nie wiem:( Czasem sobie myślę, że może to nie jest zły pomysł, by "wsiąść do pociągu byle jakiego" i zniknąć. Kierunek nie jest ważny.
06-02-2011 (00:17)
Właśnie zobaczyłam "najświeższe" Wiadomości Tarnogórskie. Nudne:( Ciekawe jak często będą się ukazywały i czy zyskają na popularności? W takim wydaniu raczej nie wróżę długiej kariery. Ale zobaczymy...
Dzisiaj odwiedziłam "Olbrzyma", dobrze, że mamy takie KINO. Luty zapowiada się bardzo interesująco pod względem dobranego repertuaru i atrakcji dodatkowych. Zamierzam korzystać częściej.
Wczoraj odwiedziłam "Inny Śląsk" z powodu interesującego wydarzenia, a nawet dwóch, które miały tam miejsce. Oby zawsze się coś działo, zwłaszcza tak pozytywnego.
Jutro, a jutro jest na razie tajemnicą...
Co ma być to będzie:)
28-01-2011 (20:51)
Czas biegnie nieubłaganie, żeby było śmieszniej o wiele szybciej wtedy, gdy wolelibyśmy żeby się nieco dłużył i odwrotnie dłuży się, kiedy my chcielibyśmy, żeby biegł trzy razy szybciej. Dziwna zależność tej jakby nie było "stałej" wartości upływu teraźniejszości. Jaka szkoda, że nie mamy na to żadnego wpływu. Zwłaszcza podczas czekania czas dłuży się niemiłosiernie, a jak już czekamy na coś miłego to lepiej nie mówić... Nie odkryłam niczego nowego, bo takie odczucia mają pewnie wszyscy :)
25-01-2011 (00:34)
Do wiosny :) Jeszcze tylko troszeczkę i zrobi się cieplej, dłużej jaśniej i przyjemniej. A potem bardziej kolorowo. Styczeń mignął wyjątkowo szybko, oby luty wziął go sobie za wzór. Marzę o tym, by wsiąść na rower i pojechać gdzieś, gdzie nikogo nie ma. Gdzie ciszę przerywają tylko ptaki, szum drzew, strumienia i inne odgłosy przyrody [na przykład głos bliskiej osoby:)]. Wyrwać się z domu na jak najdłużej i robić to jak najczęściej. Cztery ściany przytłaczają, telewizor nie potrafi zastąpić kontaktu z ludźmi czy przyrodą, nawet jak oglądamy filmy podróżnicze z najwspanialszych zakątków świata. Doświadczać zawsze wygrywa z formami zastępczymi. Przyjemniej leżeć w lesie pod powiedzmy brzozą, słuchać "ciszy" czując wiatr na twarzy niż leżeć na kanapie i oglądać świat z ekranu. Jeszcze trochę i się spełni:) Chyba, że mi opędzlują piwnicę i rower przepadnie, ale zawsze można pójść na baaaardzo dłuuugi spacer:) Dobrej nocy...
21-01-2011 (22:33)
Zastanawiam się, czy zadawanie pytań jest oznaką masochizmu? Nieważne czy te pytania kierujemy do siebie, czy do kogoś innego, ważny jest brak odpowiedzi, to on najbardziej boli. Z drugiej strony, jak ktoś mi to już powiedział "brak odpowiedzi- to też odpowiedź", tylko jak to sobie tłumaczyć? Można spróbować optymistycznie, ale jeśli jednak ten brak okaże się "negatywny" to chyba boli jeszcze bardziej przy takim podejściu. Czy można żyć bez zadawania pytań, bez ciągłych myśli, które nieproszone wracają jak bumerang? Chyba byłoby łatwiej, nie myśleć o pewnych sprawach, nie analizować sytuacji i nie pytać. A może mam zbyt wiele czasu i stąd te dziwne "problemy"?
16-01-2011 (02:02)
Czy nasz los jest gdzieś zapisany? Czy to co się nam przydarza jest tylko zbiegiem okoliczności czy jest konsekwencją naszego działania? Czy uczymy się na błędach, jeśli później je powielamy? Czy to co nas doświadcza ma wpływ na to kim się stajemy i co myślimy? Czy porażki powinny pozbawiać nas nadziei i wiary w lepsze jutro? Czy czując szczęście powinniśmy być przygotowani na to, że ten "błogi" stan się skończy? Czy miłość może być ponadczasowa? Czy uczciwość jest "cnotą" naiwnych? Czy cierpliwość popłaca? Czy szczerość jest w dobrym tonie? Czy dobro, które czynimy wróci do nas i czy tak samo jest ze złem? Czy karty mówią prawdę? Czy możemy kreować naszą rzeczywistość? Czy jest sposób na odgadnięcie sześciu cyferek? Jeśli ktoś takowy zna, to bardzo proszę o małą wskazówkę:)
10-01-2011 (18:30)
Czy ktoś jeszcze ma tak bardzo dość zimy jak ja? Sądzę, że tak. Dzisiaj po opadach deszczu spora część "śniegu" stopniała i wkoło wylazły jak grzyby po deszczu śmieci i psie odchody. Wyjście z domu należy do mało przyjemnych jeśli ma się taki widok dookoła. Zimno, wilgotno, brudno- z czego tu się cieszyć? Siedzieć w domu też nudno, owszem można poczytać, pooglądać telewizję itd., ale ileż można? Tak przyjemnie byłoby wyciągnąć rower i pojechać gdzieś, albo nawet wyjść na spacer do parku czy przejść się po mieście, ale nie dziś... Jeszcze tyle czasu musi upłynąć nim zawita do nas wiosna:( Dlaczego nie może być odwrotnie, dłuuugie lato i krótka zima? Szkoda. Na dodatek Olbrzym w remoncie... Co tu robić?
20-12-2010 (10:01)
Tak się mówi "święta, święta i po świętach". Chyba chciałabym, żeby było już po. Nie czuję kompletnie żadnej świątecznej amosfery, potem jeszcze Sylwester, no i co z tego? Jedyna optymistyczna rzecz jaka mi się z nim kojarzy, to to, że wreszcie skończy się ten rok. Nadzieje na przyszły? Owszem, jest ich dość sporo. Czy spełni się cokolwiek, byłoby fajnie, spróbuję przywitać ten "Nowy" z optymizmem, a co ma być, to przecież i tak się wydarzy. Podobno jak się czegoś bardzo pragnie, to w końcu szczęście się do nas uśmiechnie :)
13-12-2010 (18:25)
Trudno zacząć po dość długiej przerwie, muszę się na nowo oswoić. Cóż, muszę napisać o czymś, co mnie trochę zastanawia. Wczoraj byłam w TCK-u na bardzo ciekawym projekcie Kina Olbrzym, mianowicie przy muzyce na żywo (bardzo pięknej i bardzo profesjonalnie zagranej), można było zobaczyć niektóre z najpiękniejszych scen miłosnych kinematografii. Byłam bardzo zadowolona z tego doświadczania obrazu i dźwięku w takim dość niepopularnym zestawieniu, i z drugiej strony byłam "lekko" zdziwiona, że w mieście liczącym około 60 tysięcy mieszkańców na sali było zaledwie kilka osób:( To przykre, że ludzie nie są otwarci ani zainteresowani tym co dzieje się w ich mieście. Jeśli ktoś przegapił, może jeszcze udać się 19 grudnia do Pałacu w Rybnej, tam "spektakl" będzie powtórzony, zachęcam, naprawdę warto. Co prawda dodałabym jeszcze kilka scen, rozwinęłabym bardziej ten temat, ale może kiedyś zrobi to jeszcze Olbrzym. Wieczór był bardzo miły, aczkolwiek zdecydowanie zbyt krótki:)
23-11-2010 (19:02)
Tak sobie myślę, co mogę napisać, żeby nie zostało to źle odebrane i naprawdę nie wiem. To znaczy wiem, co chciałabym opisać, ale zwyczajnie nie mogę, a raczej nie powinnam. Powiem tak: jestem zdegustowana całym wyborczym cyrkiem i rozczarowana tarnogórzanami (nie wszystkimi, żeby nie było). Mam tylko nadzieję, że te wszystkie "śmieci" znikną szybko z płotów, ścian, drzew, latarni, słupów itd., żeby można było jak najszybciej zapomnieć o wyborach. Żałuję, że nie udało się Panu Czechowi zostać burmistrzem już w pierwszej turze, chciałabym wierzyć, że tak się stanie w drugiej, o ile ludzie nie zawiodą stwierdzając, że nie pójdą, bo i tak przejdzie. Szkoda, że kadencja nie trwa 10 lat, byłoby przynajmniej oszczędniej. Tyle wystarczy.
17-11-2010 (06:36)
Wybory. Cóż, kampania rozkręciła się na dobre, wszędzie plakaty, banery, ulotki. Ale tak naprawdę czym są te wybory w porównaniu do wyborów osobistych? Niczym aż tak ważnym, dokonamy wyboru i przez pięć lat będziemy obserwowali czy słusznego.
W życiu jest już zupełnie inaczej. Czasem konsekwencje naszych wyborów bywają trudne do zniesienia, czasem sam wybór wydaje się być niemożliwy, ale coś należy postanowić. Czy postawimy na dobrą odpowiedź, trudno wyczuć, czy bojąc się ryzyka nie podejmujemy go, odpuszczamy całkowicie, by spokojnie siedzieć sobie w bamboszach, być może jest śmiertelnie nudno i nic się nie dzieje, ale czy dla takiego "spokoju" warto żyć? Może czasem warto stracić głowę i po zrobieniu "rachunku sumienia" przewartościować sobie wszystko? Czy mamy prawo wyciągać ręce po szczęście? Sądzę, że tak. Dbajmy o nas i ludzi, którzy są dla nas naprawdę ważni i wyjątkowi, może czasem warto zaufać? Bo w sumie i tak co nas nie zabije, to podobno nas wzmocni.
13-11-2010 (12:03)
Ostatnich kilka wpisów dotyczyło patriotyzmu, więc i ja powiem czym jest dla mnie patriotyzm. Jest bezwarunkową miłością do własnego pochodzenia, do miejsc i do ludzi, do języka. Nie jest wstydem. Jest wzruszeniem nad historią i nadzieją przed przyszłością.
Polska Biało-Czerwoni:)
Można wyróżnić jeszcze takie pojęcie jak patriotyzm lokalny, i tu chodzi o to samo, tylko jest ograniczone na przykład do miasta, wsi czy innego zakątka z którym jesteśmy tak bardzo związani, że nie potrafimy dobrze funkcjonować w innym miejscu.
I ja nic nie poradzę, że kocham moje miasto i moją Ojczyznę. Z dumą mogę powiedzieć, że jestem Tarnogórzanką i Polką. Czasem jest mi tylko przykro, gdy widzę jak zachowują się Polacy prowokując świat do śmiechu, jak młodzi ludzie nie szanują swojego otoczenia i swojego języka i jeszcze z kilku innych powodów...
10-11-2010 (22:50)
Dzisiejszy dzień był dość pracowity, a raczej "chodliwy". Najpierw byłam w Urzędzie Pracy, potem w Ratuszu, potem w MOPS, następnie zaniosłam CV na prawie sam koniec ul. Nakielskiej (do myjni samochodowej- mam nadzieję, że być może tam będę miała odpowiednie kwalifikacje, by dostać pracę), zaraz potem Urząd Miejski. Na trzy godziny wpadłam do domu, by na 17:30 biec już na zebranie Rady Rodziców, potem szybciutko na Warsztaty Literackie i zaraz po nich na spotkanie z Panem Burmistrzem Czechem do Galerii "Inny Śląsk". Spotkanie było dość długie i przyznam szczerze, że nie dotrwałam do końca, ale pewne spostrzeżenia mam. Mianowicie uważam, że zarzuty pod adresem Pana Burmistrza były w większości bezpodstawne, bo idąc śladem "zdjęć" i związanych z nimi problemów można by śmiało każdą wystającą płytkę chodnikową zapisać na minusowe konto, ale chyba nie o to chodzi, tymbardziej, że zarzucający był słabo przygotowany nie wiedząc, kto za co jest odpowiedzialny zrzucając wszystko na barki Burmistrza. I muszę, zwyczajnie muszę odnieść się do tego. Jak już pisałam wcześniej nie było mnie kilka lat w Tarnowskich Górach i po powrocie zauważyłam bardzo wiele zmian w wizerunku miasta na plus, np. plac zabaw obok ronda, którego też się czepiano, odkąd pamiętam zawsze był tam plac zabaw i gdy przyprowadzała mnie na niego moja prababcia, był tam jeszcze mały basen. Moim zdaniem to dobrze, że nawet w centrum jest takie miejsce, a teraz z tą małą fontanną i bardzo dobrym oświetleniem jest naprawdę fajnym miejscem, i takich fajnych miejsc odkryłam sporo. Z poprzednich lat jedyną zauważalną zmianą, którą pamiętam była zmiana "wizerunku" Rynku, i tu powiem szczerze, że nie byłaby zła, gdyby nie to czym została zastawiona i co szpeci, na domiar "złego" wkurza mnie całorynkowa letnia kawiarenka. Co to Rynek czy Pub, może warto pomyśleć nad zmianą nazwy? Ale nie rozumiem dlaczego pretensje są kierowane do obecnego burmistrza, jeśli na taki "układ" poszedł poprzedni gospodarz. Podsumowując powiem tak, zagłosuję na Pana Czecha, ponieważ nigdy przedtem nie zauważyłam takiego tempa zmian na korzyść, miasto pięknieje i to WIDAĆ. I mnie to cieszy, bo wierzę, że może być jeszcze piękniejsze i to nie tylko w centrum. Szacun Panie Burmistrzu:)Jest Pan odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku i mam nadzieję, że to się nie zmieni.
07-11-2010 (11:55)
Jak w filmie "Nic śmiesznego", ale cóż... I ja wczoraj byłam wciśnięta w to poddasze "Kurnej Chaty" i szkoda, naprawdę szkoda, że tak rzadko można brać udział w takiej "uczcie". Ci, których nie było, niech żałują, żal tylko tych, którzy przyszli zbyt późno by się zmieścić. Jestem pod wielkim wrażeniem talentu wszystkich występujących i to tak wszechstronnego. I podobnie jak koleżanka uważam, że nasze miasto jest magiczne, między innymi dzięki swoim mieszkańcom, którym się chce. Że jest piękne i jedyne w swoim rodzaju wiem od dawna, ale to nie przeszkadza by zakochiwać się w nim wciąż od nowa. Przedwczoraj zrobiłam sobie taki nocny spacer, między północą a godziną pierwszą włóczyłam się z psem po niemal pustych uliczkach i byłam oczarowana. Oczarowana poezją, którą pisał wiatr.
04-11-2010 (23:51)
Dzisiaj stwierdziłam, że nawet pochmurna i chłodna jesień może stać się wyjątkowo ciepłą i radosną porą roku. I wcale nie potrzeba zbyt wiele, by w szarych, bezlistnych gałęziach zobaczyć słoneczne promienie. Najdziwniejsze jest to, że tak naprawdę ten dzień niczym szczególnym się nie wyróżniał. Chyba sami mamy ogromny wpływ na to jak się czujemy i w jakim nastroju upływa nam czas. Niekiedy wystarczy posłuchać dobrej muzyki lub zobaczyć ciekawy film, czasami warto porozmawiać z kimś miłym, a czasem wystarczy zauważyć uśmiechające się do nas z trawników maleńkie stokrotki. Jeśli one mają siłę przetrzymać te nocne (i nie tylko nocne) chłody, to my tym bardziej:) Za chwilę północ, pora iść spać. Jutro znowu może być piękny dzień, jeśli tylko tego zapragnę:)
31-10-2010 (09:27)
Mam wrażenie, że dzień Wszystkich Świętych to nie jeden dzień, a kilka z jego kulminacyjnym momentem pierwszego listopada. Gdzie się nie obrócę znicze i sztuczne kwiaty, jeszcze chwila i nawet w McDonald'zie będzie wystawiona paleta ze zniczami. Staram się rozumieć- biznes to biznes. Na cmentarzach również od kilku dni krzątanina na całego, niektóre groby "pięknieją" tylko na ten jeden dzień, po to by osoby bliskie lężących tam zmarłych mogły zaprezentować się w nowym płaszczu, bądź jeszcze lepiej w futrze. Swoista rewia mody. Najfajniej jest, gdy pogoda płata figla i robi się niespotykanie ciepło jak na tę porę roku. Procesja jako punkt kulminacyjny jest dla większości momentem spotkania z "bliską" rodziną. Przejdzie ksiądz i dawaj do kogoś na kawkę. Następna taka okazja, by porozmawiać może się trafić dopiero za rok. Nie lubię tego dnia, tego tłoku i tych rózmów nad grobami, które w żaden sposób nie odnoszą się do tych "świętych" ani żadnych innych którzy odeszli tak naprawdę w zapomnienie. Na niektórych grobach znicze zapalone w ten dzień, będą stały do następnej jesieni. To nie jest święto, to farsa. Spektakl na świeżym powietrzu.
30-10-2010 (02:47)
Hmm... Co tu robić, gdy jest środek nocy, a sen nie potrafi nas dosięgnąć? Mogę oglądać TV, siedzieć w necie lub marzyć. Więc zobaczyłam film, nawet dosyć ciekawy. Nie pamiętam tytułu, biograficzny o nowojorskim poecie, który na początku drogi bardzo nisko upadł. Na szczęście skończył się dobrze, poeta dalej żyje i tworzy. Odwiedziłam kilka stron, gier, w jednej dałam się kolejny raz zrobić na szaro, 35 tysięcy wirtualnych dolców w plecy, ale "nic to" jak mawiał pan Wołodyjowski. Potem poczytałam troszkę, a teraz sobie piszę. Za 4 godziny zadzwoni budzik. Ile zostało mi czasu na marzenia? Chyba sporo, bo na razie nie czuję żadnego zmęczenia...
27-10-2010 (09:47)
Od kilku dni można zauważyć, że kampania przedwyborcza ruszyła pełną parą. Wczoraj w skrzynce znalazłam list od obecnego Pana Burmistrza, jeszcze kilka dni i znajdę dziesiątki ulotek. Tylko czym się kierować, bo ulotka do ulotki podobna, zdjęcie i krótki opis zamierzeń, który pokrywa się często z "pomysłami" konkurenta. Wśród znanych osób pojawią się z pewnością nowe twarze, jaką mają szansę? Nikłą. Może warto przyjrzeć się dokładniej kandydatom, wrócić pamięcią do poprzednich kadencji i tych, którzy mało wnoszą grzejąc stołki, lub nawet nie mających na to czasu zamienić na kogoś nowego, kogoś kto jest pełny zapału i wierzy, że coś może zmienić. No i co najważniejsze moim zdaniem to poświęcić odrobinę czasu, by poznać chętnych do Rady Miasta, przejść się na jakiś wiec wyborczy itd., no i oczywiście wziąć odpowiedzialność w swoje ręce i oddać głos. Nie zamykajmy się na swój mały świat wrzucając wszystkich do jednego wora, wybieramy przecież w naszym interesie, postarajmy się wybrać dobrze dla miasta i dla nas samych, jego mieszkańców. Pozdrawiam:)
25-10-2010 (08:41)
Kto lubi poniedziałki? Chyba nikt. Wszystko zaczyna się od nowa. Całe tygodniowe zamieszanie, obowiązki itd. Gdyby przynajmniej było cieplej, lub częściej świeciło słońce, to i ten dzień byłby milszy:) Tak daleko jeszcze do wiosny, nie mówiąc już o lecie. Cóż, szara, jesienna rzeczywistość poniedziałkowa nie potrafi specjalnie optymistycznie nas nastawić, a tu jeszcze ten ogrom sprzątania, prania, prasowania:( I ciągłe czekanie na telefon, raz z nadzieją (praca), dwa ze strachem (...). Trudno, muszę się zmobilizować i wziąć do roboty, krasnoludki mnie nie odwiedzają:(
20-10-2010 (21:02)
Dzisiejszy poranek nie należał do tych najszczęśliwszych. Nie będę się rozpisywać, ale przede mną jeszcze długa droga do spokoju. Od kilkunastu lat uczę się cierpliwości (mój syn jest leczony na ADHD)i można powiedzieć, że należę do tych osób nad wyraz cierpliwych i opanowanych. Jednak ostatnio przebudziłam się z letargu trwającego jakiś czas i stwierdziłam, że mam ochotę na wiele więcej. Nie chcę być przedmiotem, chcę żyć i robić wiele rzeczy, których nie robiłam wcześniej, a które zawsze były ukryte gdzieś w marzeniach. Chcę się rozwijać. Dzisiaj pierwszy raz wzięłam udział w warsztatach literackich, wiem, że czeka mnie ogrom pracy, ale nie przeraża mnie to. Poznałam nowych ludzi, ludzi dzięki którym mogę się wiele nauczyć, ludzi dla których słowo jest pasją. W tej przyjaznej atmosferze nie czułam się obco, mimo lęku przełamałam się i przeczytałam coś tam "mojego". Już nie mogę się doczekać następnej środy, następnych wierszy i dyskusji. Dziękuję i pozdrawiam:)
18-10-2010 (01:05)
Od mojego ostatniego wpisu minęło kilka dni. Dni, które były różne, jedne lepsze, inne gorsze, ale w odniesieniu do czego? Jaki wpływ na dany dzień ma moje samopoczucie, co sprawia, że jeden dzień zaliczamy do udanych, a inny wolelibyśmy wymazać z pamięci, jeśli niewiele się one od siebie różnią? Czymś się jednak różnią. Czasem olbrzymi wpływ ma pogoda, promienie słoneczne potrafią czynić cuda:), natomiast deszcz, a zwłaszcza jesienna szaruga potrafią nieźle zdołować. Podobnie jest gdy zwrócimy uwagę na to, kogo spotykamy i jaki wpływ wywarło na nas jego samopoczucie, czy udzielił nam się dobry czy zły humor naszego rozmówcy. Czasem wystarczy króciutka rozmowa z kimś kogo lubimy i miło wspominamy, by przez kolejne kilkaset metrów iść z tzw. "bananem" na buzi. Czy można nauczyć się samemu kreować swój dzień, tak by zaliczyć go do kolejnych tych "udanych"? Dotarło do mnie, że tak! Można spróbować cieszyć się z drobnostek i jak najwięcej się umiechać, tak by zarażać innych tym uśmiechem, nawet w najbardziej deszczowe dni cieszyć się życiem i tym co mamy. Uśmiechajmy się do siebie:)
13-10-2010 (10:07)
Mijają kolejne dni jesieni, jest coraz zimniej i smutniej. Nie mam pomysłu na nic:( Ciągle przepełnia mnie strach, czym jeszcze może mnie zaskoczyć moja rzeczywistość? I dlaczego zwykle zaskakuje mnie czymś negatywnym. Co zrobić by cokolwiek zmienić, by bez obawy można było się śmiać? Jedni powiedzą, że należy myśleć pozytywnie, ale jak to zrobić, gdy co chwilę spada nam nowy problem na głowę? Gdzie szukać pomocy? Czasem myślę, że najskuteczniejszym i jedynym sposobem pozbycia się z życia stresu, jest nic innego jak tylko pozbawienie się właśnie życia. Ale czy to jest wyjście? Może to wcale nie przyniesie spokoju, może w ten sposób zrzucimy z siebie tylko odpowiedzialność doczesną? Czy mamy prawo do obarczenia nią kogokolwiek innego?
Tak ciężko iść pod prąd...
09-10-2010 (14:55)
Od pewnego czasu obserwuję zjawisko słowa "banał". Cóż takiego ono oznacza? Słownik j.p. PWN wyjaśnia: -powiedzenie nie mające głębszej treści, ogólnie znane, zwrot utarty, oklepany, BANALNY; frazes, komunał, slogan. Niemal w każdej wypowiedzi, artykule czy komentarzu pada to słowo w różnej formie. Często sam autor określa swoją wypowiedź lub jej część jako banalną, czyli pozbawioną oryginalności. Wydaje mi się, że dziś trudno mówić czy pisać o czymś, co nie otarło się o jakąkolwiek "banalność", ale po co to na każdym kroku zaznaczać? Być może autor sam woli podkreślić, że coś opowiedział w banalny sposób, wiedziony "strachem", że zrobią to inni.
Swego czasu odwiedzałam często pewien portal poetycki, na którym zauważyłam jak często nadużywane jest to słowo. Pewna grupa wrażliwych poetów (bo moim zdaniem poeta powinien być obdarzony szczególną wrażliwością) utworzyła sobie tzw. TWA (Towarzystwo Wzajemnej Adoracji) i wszystko co było odmienne od ich jedynie godnego uwagi stylu, wrzucali do jednego wora, pozostawiając po sobie ślad w komentarzach typu: "banał do bólu" itp. W ten sposób używając notorycznie wytartego frazesu sami stawali się beznadziejnie banalni. Zarzucając innym banalność, sami nie dbali o to by ich wypowiedzi były oryginalne i godne przeczytania. Niestety dziś nawet uznani poeci, krytycy nie potrafią czasem wyrazić swojej niechcęci w inny sposób, najłatwiej chyba nazwać coś "banałem".
Zastanawiam się czy to słowo oznaczające m.in. pospolitość, sztampowość nie jest dziś równie nadużywane jak wyraz "zajebisty", który swym mianem określa prawie wszystko, a jego popularność jest zauważalna nawet w przedszkolu.
Podsumowując moje rozważania, mogę jedynie stwierdzić, że napisałam zajebiście banalny tekst:) Pozdrawiam słonecznie:)
07-10-2010 (18:43)
Dzień dobry:) Jeszcze nigdy nie prowadziłam "bloga" i nie mam pojęcia czy ktokolwiek będzie chciał przeczytać to co ja napiszę. Nie jestem nikim ważnym, ani znanym, ale wydaje mi się, że przeciętne osoby również mogą wypowiadać swoje myśli i spostrzeżenia. Można pisać pamiętnik i chować go pod poduszkę, ale ta forma, w której można nawiązać jakikolwiek dialog wydaje mi się o wiele ciekawsza. Dlaczego akurat tu postanowiłam pisać? Ponieważ urodziłam się w Tarnowskich Górach i całym sercem kocham swoje miasto, nawet z jego wadami. Przez ostatnie blisko trzy lata mieszkałam za granicą, ale tęsknota była na tyle silna, że wypadało tylko wrócić. Przez tych kilka lat sporo rzeczy uległo zmianie, można powiedzieć, że coś w tym mieście pozytywnego zaczyna się dziać. Jeszcze nie odkryłam wszystkich "nowości", ale cieszy, że mieszkańcy mogą się realizować w różnych dziedzinach i mogą przyjemnie spędzać czas w swoim mieście, które pięknieje z miesiąca na miesiąc:)
Czytając ostatnie wydanie "Gwarka" zauważyłam skargę kilku Panów Radnych na innych członków Rady Miasta dotyczącą opłat za dodatkowe godziny w przedszkolu. Następnie rzucił mi się w oczy artykuł Pani Agnieszki Kochel "Przedszkolaki za dwa złote" i po jego przeczytaniu zaczęłam się zastanawiać nad celowością tego "Oświadczenia", ponieważ w/w artykuł w prosty sposób wyjaśnia powody, dla których ta uchwała została podjęta. I tak sobie myślę, czy chodzi rzeczywiście o te "dwa złote" czy zwyczajnie zaczyna się już kolejny bieg przedwyborczy, w którym wszystkie "chwyty" dozwolone?
Ładowanie...