30-10-2010 (02:47)
Hmm... Co tu robić, gdy jest środek nocy, a sen nie potrafi nas dosięgnąć? Mogę oglądać TV, siedzieć w necie lub marzyć. Więc zobaczyłam film, nawet dosyć ciekawy. Nie pamiętam tytułu, biograficzny o nowojorskim poecie, który na początku drogi bardzo nisko upadł. Na szczęście skończył się dobrze, poeta dalej żyje i tworzy. Odwiedziłam kilka stron, gier, w jednej dałam się kolejny raz zrobić na szaro, 35 tysięcy wirtualnych dolców w plecy, ale "nic to" jak mawiał pan Wołodyjowski. Potem poczytałam troszkę, a teraz sobie piszę. Za 4 godziny zadzwoni budzik. Ile zostało mi czasu na marzenia? Chyba sporo, bo na razie nie czuję żadnego zmęczenia...
Ładowanie...