07-01-2012 (14:58)
BOŻONARODZENIOWY SPEKTAKL MUZYKI I ŚWIATŁA zatytułowany: WSTAWAJ, WIGILIA JEST.
Przedstawienie jest uwspółcześnioną wersją Misterium Bożonarodzeniowego, opartego m. in. na muzyce Pink Floyd. Mocną stroną przedstawienia jest niewiarygodne wręcz nagłośnienie i oświetlenie widowiska - choć treść i przesłanie nie pozostają w tyle. Współorganizatorem jest Urząd Miasta Tarnowskie Góry.
Tyle można przeczytać na internetowej stronie parafii św. apostołów Piotra i Pawła w Tarnowskich Górach.
Spektakl na podstawie scenariusza i w reżyserii ks. Piotra Kalki proboszcza parafii rozpoczyna się przebudzeniem bezdomnego (łachudry) przy akompaniamencie muzyki Pink Floyd. Bohater znika nam ze sceny, do głosu dochodzi pełna pretensji barmanka, zmienia się też podkład muzyczny. Z głośników słyszymy amerykańską sieczkę bożonarodzeniową. Pojawia się policjant, który po chwili zostaje wezwany do działań interwencyjnych. W rytmie utworu Money do baru wkracza prowadząca telefoniczne negocjacje bizneswoman. Po kilku bezsensownych słowach zamienionych z barmanką niosąc kawę schodzi na dalszy plan.
Kiedy w 2004 roku Mel Gibson Pasją zszokował świat, nie przypuszczałem, że w naszym kościele ktoś tak otwarcie pokaże prawdę. Do baru przybył podchmielony, bełkocący ksiądz. Zastanawiam się czy to początek otwartego mówienia prawdy? Jaka będzie reakcja kurii? Część starszych parafianek opuściła spektakl, może ze względu na muzykę, a może obraziły się na proboszcza, czas pokaże. W spektaklu powraca policjant, przynosi przysmaki wigilijne, towarzystwo wspólnie zasiada do stołu. Bełkocący ksiądz wyciąga opłatek, przemawia. Zachwycona barmanka rozczula się nad jego słowami, z głośników słyszymy Cichą noc w języku polskim.
Biesiadujące towarzystwo traci kontakt z otoczeniem, z głośników ponownie słyszymy muzykę Pink Floyd, nadchodzi kulminacja przedstawienia. Na scenę powraca (łachudra) zaczyna się rozbierać. Przez chwilę w mojej głowie zaświtała myśl: czyżby miało się powtórzyć to co niedawno zrobił Rainstick Cowbell. Nic z tych rzeczy, po zdjęciu czapki, kurtki ukazała się alba i przed nami stanął dorosły Jezus. Jakby będąc pod wpływem narkotyków wygina się w dźwiękach muzyki. Do towarzyszenia Zbawicielowi wkraczają cztery anielice. Po dłuższej chwili wkracza jeszcze jedna postać, która oddaje należną część Bogu.
Za podjęcie ciekawego tematu wszystkim składam podziękowania, rozumiem tremę, brak doświadczenia scenicznego. Mam pretensje do dialogów, ich poziom pozostawia bardzo wiele do życzenia. Brak płynności akcji, dłużyzny też obniżają ocenę spektaklu. Parafrazując piosenkę Jerzego Stuhra „Śpiewać każdy może” z 1977 roku dodam. Teatr robić każdy może, niekoniecznie przy współpracy Urzędu Miasta Tarnowskie Góry. Ileż to ciekawszych pomysłów takowej nie dostało. .
Ładowanie...